Rys. 5.1
Sześć lat po pandemii w sześciu liczbach
Co zmieniło się w portfelach między 2019 a 2025/2026 r.
- Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej: 4 918 zł (2019) → 8 904 zł (2025)
- Sektor przedsiębiorstw, lipiec 2026: 9 509 zł brutto
Rozdział 5
Od 2019 r. przeciętne wynagrodzenie wzrosło nominalnie o 81%, realnie o ponad jedną piątą, a płaca minimalna podwoiła się. Ubóstwo i nierówności dochodowe spadły do jednych z najniższych w Unii. Nie nadążyły za tym mieszkania.
Najczęściej powtarzana teza o polskim boomie płacowym jest prawdziwa, ale wymaga uczciwej skali: nominalne +81% od 2019 r. to po odjęciu inflacji około +22% realnej siły nabywczej — wciąż bardzo dużo, z jednym rokiem spadku (2022) i rekordowym odbiciem (2024). Ten rozdział pokazuje, jak ten wzrost rozłożył się w społeczeństwie: od płacy minimalnej przez medianę dochodu po ubóstwo dzieci — i gdzie pieniądze nie nadążają za cenami.
Rys. 5.1
Co zmieniło się w portfelach między 2019 a 2025/2026 r.
Rys. 5.2
Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej, zł, 2015–2025
To liczba, na której opiera się cała teza o boomie płacowym: między 2019 a 2025 r. przeciętna pensja brutto wzrosła o 3 985 zł, czyli o 81%. Krzywa nie ma ani jednego roku spadku, a od 2021 r. wyraźnie przyspiesza — najpierw za sprawą inflacji, potem realnie.
Uczciwy kontrapunkt: średnia zawyżana jest przez najlepiej zarabiających. Mediana z lutego 2026 r. to 7 691 zł, a w mikrofirmach połowa pracujących zarabia nie więcej niż ustawowe minimum. Sektor publiczny płaci dziś przeciętnie więcej niż prywatny.
Rys. 5.3
Przeciętne wynagrodzenie realne brutto w gospodarce narodowej, zmiana % wobec roku poprzedniego, 2015–2025
Nominalne +81% to nie jest wzrost zamożności o 81%. Po odjęciu inflacji — skumulowanie ok. 48,6% w latach 2020–2025 — siła nabywcza przeciętnej pensji urosła o około 22% w sześć lat. To nadal bardzo dużo, ale trzy i pół raza mniej, niż sugeruje liczba nominalna.
Dwie kolumny niosą całą narrację pandemicznej dekady: 2022 r., gdy inflacja 14,4% zjadła podwyżki, i 2024 r., gdy płace realnie wzrosły o 9,3% — najmocniej od początku transformacji.
Rys. 5.4
Miesięczna płaca minimalna w standardzie siły nabywczej (PPS), styczeń 2026, wybrane kraje UE
Najmocniejsza pozytywna liczba porównawcza w tym rozdziale. Płaca minimalna rosła w Polsce szybciej niż przeciętna i w realnej sile nabywczej wyprzedziła Portugalię, Czechy, Węgry, Słowację i Rumunię, zatrzymując się o 9 PPS za Hiszpanią.
Skutek uboczny widać w mikrofirmach: mediana zarobków w podmiotach do 9 osób to dokładnie 4 806 zł, czyli ustawowe minimum. Płaca minimalna stała się w Polsce faktyczną płacą „rynkową” dla znacznej części najmniejszych pracodawców.
Rys. 5.5
Mediana ekwiwalentnego dochodu do dyspozycji na osobę, PPS, 2015–2025 (EU-SILC; rok badania, dochody za rok poprzedni)
Dwie linie, które zbiegają się przez dekadę. Mediana — dochód „typowego” gospodarstwa domowego, odporna na zniekształcenie przez najbogatszych — wzrosła w Polsce w sile nabywczej dokładnie dwukrotnie, gdy w całej Unii o niespełna połowę. Kurcząca się przestrzeń między liniami to najprostszy obraz doganiania Zachodu w portfelach, a nie tylko w PKB.
Zastrzeżenie, którego nie wolno pominąć: wskaźnik faktycznej konsumpcji na mieszkańca (AIC, UE = 100) stoi w miejscu od 2020 r. na poziomie 84–86, a Rumunia i Litwa już Polskę wyprzedziły. Dochody rosną szybciej, niż rośnie konsumpcja — Polacy więcej oszczędzają i spłacają droższe mieszkania.
Rys. 5.6
Odsetek osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym (AROPE), %, 2015–2025
Polska zeszła z poziomu bliskiego średniej unijnej (2015) do jednego z czterech najniższych wskaźników zagrożenia ubóstwem w UE (2025) — obok Czech, Holandii i Słowenii — podczas gdy średnia unijna praktycznie stoi w miejscu. Skok w dół ubóstwa dzieci między 2016 a 2017 r. pokrywa się z pierwszym pełnym rokiem programu 500+; to korelacja czasowa, nie dowód przyczynowy, ale najczęściej cytowany efekt tej polityki.
Wskaźnik poważnej deprywacji materialnej — „nie stać mnie na ogrzewanie, tygodniowy wyjazd, wymianę mebli” — spadł z 7,8% do 2,0%, ponad trzykrotnie poniżej średniej UE. To najostrzejsza poprawa tego typu w całej Unii.
Rys. 5.7
Indeks cen mieszkań (HPI), 2015 = 100, Polska vs UE27, 2015–2025
Najtwardsza ciemna strona rozdziału o poziomie życia. Ceny mieszkań w Polsce rosły od 2015 r. ponad dwukrotnie szybciej niż średnio w Unii i szybciej niż płace: miesięczna pensja brutto kupuje w Warszawie ok. 0,7 m² nowego mieszkania, czyli na 50 metrów potrzeba około sześciu lat całej pensji.
Dwa sygnały zmiany: w I kw. 2026 r. rynek pierwotny zanotował pierwszy od 12 lat roczny spadek cen (−0,3%), a wskaźnik dostępności po raz pierwszy od lat drgnął w górę. Z drugiej strony 30,9% Polaków wciąż mieszka w warunkach przeludnienia — prawie dwa razy częściej niż przeciętny mieszkaniec UE (rozdział 15).
Rys. 5.8
Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw według sekcji PKD, zł, lipiec 2026
Rozpiętość między branżami jest dwukrotna i trwała: informatyka, górnictwo i energetyka płacą przeciętnie ponad 14 tys. zł, handel, gastronomia i usługi osobiste — 7–9 tys. zł. Najszybciej rosną dziś płace w usługach profesjonalnych i naukowych (+7,7% r/r) oraz w IT (+7,2%); najwolniej w pozostałych usługach (+1,0%).
Wysoka pozycja rolnictwa to efekt statystyczny — sektor przedsiębiorstw obejmuje tylko duże gospodarstwa i firmy (10+ pracujących), nie gospodarstwa rodzinne.
Rys. 5.9
Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej według województw, zł, 2024
Mapa płac powtarza mapę PKB: najwyższe wynagrodzenia płaci Mazowsze (a w nim — Warszawa), potem Dolny Śląsk, Małopolska, Śląsk i Pomorze, czyli regiony pięciu największych metropolii; najniższe — Warmia i Mazury, Podkarpacie, Kielecczyzna i Kujawy. Różnica między skrajnymi województwami to jedna trzecia, znacznie mniej niż w PKB na mieszkańca (prawie trzykrotność), bo płace wyrównują się szybciej niż wytwarzana wartość — także dzięki ogólnokrajowej płacy minimalnej, która w biedniejszych regionach obejmuje większą część pracujących.
Mapa pokazuje przeciętne z 2024 r.: od tego czasu płace wzrosły o kolejne 9% nominalnie, najpewniej bez zmiany kolejności regionów.
Rys. 5.10
Stopa bezrobocia rejestrowanego według województw, %, stan na koniec czerwca 2026
Bezrobocie — choć w skali kraju jedno z najniższych w Unii — jest w Polsce mocno regionalne: między Wielkopolską a Warmią i Mazurami różnica jest dwuipółkrotna. Niskie bezrobocie mają regiony metropolii i przemysłu (Wielkopolska, Mazowsze, Śląsk, Małopolska, Pomorze), wysokie — północ i wschód, z utrwalonym od lat 90. problemem popegeerowskich powiatów Warmii i Mazur. Śląsk jest ciekawym wyjątkiem: przy przeciętnym PKB na mieszkańca ma jedno z najniższych bezrobocie.
Rok 2026 przyniósł lekki wzrost bezrobocia wszędzie, bez zmiany geografii — to raczej schłodzenie koniunktury niż nowy podział.
Sześć kafelków, jedna historia: pieniędzy jest znacząco więcej, ubóstwa znacząco mniej, a jedyna kategoria, w której Polska wyraźnie przegrywa z własnym wzrostem, to ceny mieszkań. Każdą z tych liczb rozwijamy na kolejnych wykresach.